fbpx

Dobra inwestycja na lata. Miłosz Rebeś testuje plecak F-Stop Lotus 32L

Kategorie

Udostępnij

Na plecak marki F-Stop czekałem już od dawna. Słyszałem wiele pozytywnych opinii na jego temat od różnych fotografów, ale jak to u mnie bywa, zawsze sam muszę się przekonać jak to w rzeczywistości wygląda.

Mój dotychczasowy plecak był dla mnie prawie idealny, dlatego zadanie jakie stało przed plecakiem fotograficznym F-Stop było naprawdę trudne. Zwłaszcza, że testowałem wszystkie możliwe opcje przenoszenia sprzętu fotograficznego jak np. rollerbagi, różnego rodzaju plecaki, czy plastikowe boxy typu pelican.

Plecak fotograficzny jest ważnym elementem w mojej pracy, więc musi spełniać szereg funkcji.

Priorytetem dla mnie są gabaryty, dużo latam samolotem, więc plecak musi mieścić się w bagażu podręcznym, ale musi też być pakowny – a konkretniej poza sprzętem musi zmieścić też parę innych rzeczy: laptop, kilka sztuk ubrań czy akcesoriów fotograficznych.

 

Posiadam model Lotus plecaka, z dwoma wkładami Pro Medium i Pro Small, który według producenta mieści 32 litry, a gdy jest w pełni zapakowany wykracza poza wymiary bagażu podręcznego, wielkości standardowej torby na kółkach.

Ilość sprzętu, jaką ze sobą zabieram, jest zależna od długości pobytu w danym miejscu oraz zlecenia.

Naturalne jest, że gdy lecę na dłużej potrzebuję więcej miejsca na dodatkowe rzeczy, jak ubrania etc., natomiast przy krótszych wyjazdach jest odwrotnie. Dlatego rozwiązanie modułowe, które moim zdaniem wyróżnia markę F-Stop jest świetne. Każdy może dopasować wkłady na sprzęt fotograficzny dokładnie tak jak chce i według swoich potrzeb, co dla mnie jest bardzo ważne.

 

Co do samych wkładów, to w Pro Medium zmieszczę dwa body z gripami, obiektywy Sigma 35mm, Sigma 50mm i Sigma 85mm, lampę błyskową/obiektyw 70-200mm i drobne akcesoria, natomiast w Pro Small zmieszczę jedno body z gripem i obiektywy Sigma 35mm, Sigma 50mm i Sigma 85mm.

Druga rzecz, na którą zwracam uwagę to jakość. Pracując w terenie nie zawsze ma się czas na zadbanie o to, aby plecak leżał w dobrym miejscu, był czysty itd. Do tego dochodzi deszcz, a w moim przypadku często też śnieg, dlatego ważne jest,  aby był on wykonany z solidnych materiałów i był nieprzemakalny. Choć na pierwszy rzut oka plecak Lotus może wydawać się średniej jakości to zapewniam, że to tylko wrażenie.

Często zabieram go ze sobą na deskorolkę, gdzie ma kontakt z szorstką nawierzchnią – mimo to od pół roku użytkowania nie ma na nim nawet przetarcia. Jest też towarzyszem moich górskich wypraw, podczas których robię zdjęcia przez 6-7 godzin, np. zawodów narciarskich na śniegu, a plecak Lotus leży sobie na stoku bez izolacji od podłoża i nic się z nim nie dzieje. Do tej pory ani razu mi nie przemókł, nawet podczas śnieżycy.

Trzecią kluczową kwestią w doborze idealnego plecaka fotograficznego jest jego wygoda noszenia.

Myślę, że wszyscy fotografowie, którzy pracują w terenie i mają na plecach dobre 10-15 kg sprzętu przez kilka godzin dziennie, odczuwają to później przez kilka dni. Dlatego im wygodniej nam się transportuje nasze aparaty tym lepiej. I tutaj marka F-Stop przychodzi z odsieczą i dostarcza nam świetnie dopasowane, grube „plecy”, ze żłobieniami, które lepiej wentylują, do tego regulacja pasków przy ramionach i odchyłu samego plecaka oraz bardzo dobrze skonstruowane paski na biodra świetnie dopasowują plecak do budowy ciała i rozkładają ciężar plecaka na różne partie ciała.

Ostatnią rzeczą, na którą zwracam uwagę przy doborze plecaka fotograficznego, to ilość kieszonek, zaczepów, pasków itd. Nie lubię kiedy latają wokół mnie paski, których nie da się nigdzie zaczepić albo są za długie. W plecaku Lotus nie mam tego problemu, producent o tym pomyślał i stworzył kieszonki i zaczepy na latające paski. Plecaki marki F-Stop charakteryzują się wymyślnymi kieszeniami i zaczepami np. na sprzęt narciarski. Nie znam chyba żadnej firmy, która wyprodukowała plecak fotograficzny, do którego możemy przypiąć narty i kijki w wygodny sposób.

Oczywiście jest to swego rodzaju „bajer”, bo nie każdemu się to przyda, ale jak już wspomniałem wcześniej, ktoś to dobrze przemyślał i dodał też bardzo dużo przydatnych kieszonek.

Żeby jednak nie było za pięknie to trzeba powiedzieć również o minusach, bo osobiście taki jeden znalazłem, w zasadzie dość istotny.

Jak wiemy fotografowie pracujący w terenie nie rozstają się ze swoim laptopem, zawsze muszą mieć go pod ręką. W moim plecaku jest kieszeń na laptopa 13” (zmieści się tam też 15” klasyczny laptop), ale rzadko go tam wkładam, gdyż jest średnio zabezpieczony. Jest to tylko zwykła kieszonka wewnątrz, nawet nie wyścielona czy utwardzona jakimś dodatkowym materiałem i to w dodatku od przedniej strony plecaka, w której nasz laptop jest potencjalnie narażony na uszkodzenie przy mocniejszym postawieniu czy oparciu plecaka o ścianę.

Cena też może być dyskusyjna dla niektórych osób, ale ja wychodzę z założenia, że za dobre rzeczy i jakość trzeba zapłacić odpowiednią cenę. Fotografia sama w sobie nie jest tania, a sprzęt trzeba w bezpieczny sposób transportować.

Jedno jest pewne – raz kupiony plecak marki F-Stop na pewno posłuży Wam przez lata, więc jest to dobra inwestycja, która na pewno z czasem się zwróci.

____________________

Tekst i zdjęcia: Miłosz Rebeś | www.rbsphoto.pl

Skip to content